PANI W.

HomeO mnieKontakt
 
ROMA (04-06.XII.2015)
January 16th, 2016 6:15 pm     A+ | a-

 

Marzyłam o tej podróży od dawna.
Mieliśmy tam dotrzeć z Panem W. w trakcie naszych ubiegłych wakacji ale... musieliśmy akurat zmienić kurs. Byliśmy wtedy ok. 200 km. od Rzymu a mnie ściskało z żalu kiedy musieliśmy zmienić plany. Postanowiliśmy jednak wrócić tutaj jeszcze raz (jeszcze w tym roku) i z perspektywy czasu, wiemy, że była to bardzo mądra decyzja! Polecieliśmy wygodnie samolotem, uniknęliśmy (choć nie do końca) tłumów turystów i nie musieliśmy znosić koszmarnych upałów.

(Niewtajemniczonych w nasze włoskie przygody zapraszam tutaj: http://www.paniwalczak.pl/index.php?pid=12&p=&cat_id=3&search=#blt)

Muszę przyznać, że tym razem dobrze się przygotowałam do wycieczki! 
Spisałam plan, ściągnęłam wszystkie przydatne informacje: rozkłady jazdy, godziny otwarcia itp itd... i sama jestem zdziwiona tym, że wszystko udało się w stu procentach. Bez żadnych przykrych niespodzianek.

 

Plan jest potrzebny aby dobrze wykorzystać czas (którego zawsze jest za mało). Na mapce zaznaczyłam mniej więcej obszary które udało nam się obejść w ciągu trzech dni (mniej więcej). 
 
Poniższy opis wycieczki podzieliłam być może trochę sztucznie ale moim zdaniem, pomaga to w odbiorze. W Rzymie ilość zabytków światowej klasy jest tak wielka, że ciężko ogarnąć wszystko na raz. Moja głowa codziennie pękała od nadmiaru wrażeń. Myślę, że nawet Ci, którzy nigdy nie mieli wiele wspólnego ze sztuką lub historią sztuki nie mogą oprzeć się urokowi tego miasta.
Uprzedzam, że przy tej historii pojawi się wiele moich osobistch i niekontrolowanych wybuchów zachwytu (proszę mi to wybaczyć) oraz krótkich dygresji związanych z historią sztuki.


 
Watykan

Obowiązkowy punkt naszego programu.
 

 
Bazylika Św. Piotra jest zachwycająca... i gigantyczna. Wszyscy dobrze wiedzą jak wygląda ale oglądanie jej na żywo jest zupełnie nowym doświadczeniem. Najbardziej niesamowity według mnie jest ogrom wszystkich budowli, zarówno samej Bazyliki św. Piotra jak i wiele innych bazylik i kościołów w Rzymie. Proszę tylko spojrzeć, jak mały jest człowiek w porównaniu do całej reszty... Na powyższym zdjęciu ledwo widać ludzi z oddali. Wyglądają przy Bazylice jak mrówki.
 

To największy kościół na świecie, zaraz po Bazylice w Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej)



Wnętrze jest lekkie i nieprzytłaczające. Co tu dużo mówić... ogląda się wszystko z otwartymi ustami. Proszę się przygotować na ból karku od ciągłego zadzierania głowy do góry.

Polecam wybrać się do Bazyliki wcześnie rano. Najwcześniej jak tylko się da. Za wejście nic się nie płaci ale trzeba przejść przez bramki, gdzie skanowane są torby i plecaki. O ile nam udało się wejść nie czekając nawet 3 minut, to wychodząc ze środka, kolejka ciągnęła się już przez połowę Placu. Zastanawiam się jak mogłoby to wyglądać gdybyśmy tam trafili w szczycie sezonu i czy w ogóle w jakimkolwiek okresie jest tam mniej ludzi? 
 

Muzea Watykańskie

Myślę, że zbytnio nie przesadzają Ci, którzy uważają zbiory Muzeum za jedne z najwspanialszych na świecie. Można podziwiać dzieła wywodzące się ze starożytności, poprzez te z późniejszych wieków, aż po współczesne. Cały kompleks jest jednym wielkim dziełem sztuki (łącznie z samymi salami muzealnymi gdzie prezentowane są wszystkie eksponaty).
 


Mają tu wszystko...


Freski Rafaela zdobiące Stanze Watykańskie są przepiękne...


Pozostając przy Rafaelu, Szkołę Ateńską z pewnością wszyscy znają...


Fragment Grupy Laokoona.
Lekkość, dynamizm, precyzja... mistrzostwo świata! Ta starożytna, marmurowa rzeźba (najprawdopodobniej grecka) przedstawia Laokoona - kapłana z Troi, który został zabity razem ze swoimi synami przez węże morskie.

 

Najsłynniejszą częścią całego, ogromnego kompleksu jest Kaplica Sykstyńska (ozdobiona freskami Michała Anioła), której akurat nie można fotografować...
Wszystko to, co można zobaczyć w Muzeach, wymieniać można bardzo długo i nie chciałabym zanudzać.  Dodam jedynie, że niespodziewanie trafiliśmy także na obraz Jana Matejki (Jan Sobieski pod Wiedniem).

Kolejek do Muzeów nie ma praktycznie wcale (albo akurat nie ma ich na początku grudnia) ale bilet kosztuje niestety dosyć sporo. 


 
Rzymskie place i fontanny

Zacznę od mojego ulubionego.

Piazza Navona

 

Widok na cały plac. Na środku znajduje się Fontanna Czterech Rzek wraz z egipskim obeliskiem a na pierwszym planie fontanna del Moro (obie fontanny autorstwa Berniniego). 


Fontanna del Moro jest niezyt duża (jak na warunki rzymskie) ale za to niezwykle urokilwa.



 Warto zwracać uwagę na szczegóły. 
Te dziwne morskie stworzenia to chyba mój ulubiony fragment.
 
W centralnej części placu znajduje się Fontanna Czterech Rzek oraz kościół Sant'Agnese in Agone.
 

 
Kościół zaprojektował Francesco Borromini a fontannę G.L. Bernini. Ci dwaj panowie tworzyli mniej więcej w tym samym czasie (XVII w.) i byli śmiertelnymi wrogami. Każdy próbował na swój sposób udowodnić, że jest zdolniejszy od rywala. Większą sławę zdobył jednak Bernini. Jest jednym z twórców przebudowy Bazyliki św. Piotra, autorem projektu placu przed Bazyliką (z imponującą kolumnadą dookoła) oraz wielu innych arcydzieł. Na dodatek zawsze był osobą bardziej lubianą od Borrominiego. 
 

Fragment Fontanny Czterech Rzek. Cztery postacie, które się tutaj znajdują, to personifikacje czterech największych rzek świata (według ówczesnej wiedzy): Dunaju, Nilu, Gangesu i La Platy (Europa, Afryka, Azja, Ameryka). Na tym zdjęciu widnieje Ganges.


Pan W. był bardzo ciekawy co to jest ta postać "z derką na głowie". Teraz już doczytałam, że to Nil, którego źródła były jeszcze wtedy nie odkryte. Złośliwi twierdzą, że ta postać specjalnie zakrywa głowę bo nie chce oglądać tego brzydactwa, jakim jest kościół tuż obok (autorstwa Borrominiego). Ciekawa historia ale nieprawdziwa. Kościół powstał później niż fontanna. 

 
Piazza di Spagna

Szczerze mówiąc, trochę nie rozumiem fenomenu tego miejsca. I wcale nie chodzi tylko o to, że Schody Hiszpańskie były akurat w remoncie i nie było ich można zobaczyć w pełnej krasie. Bez wątpienia jest to miejsce kultowe i modne (o czym świadczą tłumy ludzi dookoła) ale na nas wrażenia nie zrobiły. Ot po prostu schody, trochę większe i bardziej znane niż pozostałe. Poza tym nie lubię tłumu. 
 
 


Fontanna tuż koło Schodów Hiszpańskich przedstawia zanurzoną łódź i nie przypadła nam zbytnio do gustu. Być może sam kadr nie jest tutaj najkorzystniejszy ale ciężko zrobić zdjęcie, na którym nie byłoby całego mrowia turystów.  

 

Fontanna di Trevi
 



 
Człowiek może zostać "przytłoczony"... Fontanna jest ogromna i imponująca. 
Plac na którym się znajduje jest niezwykle mały co potęguje efekt "przytłoczenia". Do tego dochodzi ogromna ilość ludzi, którzy usiłują zrobić sobie zdjęcia i napierają ze wszystkich stron. Proszę docenić moje starania, które zaowocowały tymi dwoma niezbyt udanymi kadrami (powyżej). Jak tylko przepchęłam się z moim aparatem przez las selfie stick-ów, szybko się ulotniliśmy. Chciałabym kiedyś obejrzeć to miejsce w ciszy i spokoju. Może kiedyś się uda... 

Piazza Barberini


Tutaj jest już o wiele spokojniej. Fontanna Trytona znajdująca się w centrum placu w niczym nie ustępuje tym najbardziej obleganym zabytkom. Rzeźbił oczywiście Bernini. Niesamowity człowiek!
 
Fontanna Trytona


Fontanna Trytona (detal). Chyba mam słabość do zwierząt morskich.
 

Piazza di San Bernardo


To mniej znane miejsce ale warto je odwiedzić głównie po to, aby zwiedzić kościół Santa Maria della Vittoria (o którym będę mówić jeszcze później). 
 

Na pierwszym planie kościół św. Zuzanny, w tle Santa Maria della Vittoria oraz Fontanna dell'Acqua Felice. 

Fontanna dell"Acqua Felice. Czuję się taka mała... znowu...

Piazza del Popolo i okolice
 
Trafiliśmy na piękne słońce tego poranka. Brama za którą widnieje plac wyglądała magicznie. Mam nadzieję, że choć w małym stopniu widać to na zdjęciu.  

Piękny widok na całą okolicę roztacza się ze Wzgórza Pincio. Taras widokowy usytuowany jest tuż nad Piazza del Popolo. Kiedy dotarliśmy tam rano, miejsce było niezykle ciche i spokojne. Leniwie pospacerowaliśmy po parku, cały czas nie mogąc uwierzyć w to, że jest grudzień a tutaj świeci słońce, rosną palmy i fruwają papugi. 
 

Wzgórze Pincio w grudniu.

Byliśmy bardzo miło zaskoczeni obecnością papug w Rzymie. Można je spotkać nie tylko na Wzgórzu Pincio.


 
Kościoły, Bazyliki i Świątynie


Zwiedzać i opowiadać o rzymskich kościołach można bez końca. Jest ich tutaj tak ogromna ilość, że nawet nie próbowaliśmy wchodzić do każdego z nich. Warto sporządzić listę przed wyjazdem, które obiekty chce się zwiedzić, jakie słynne dzieła można zobaczyć i w jakich godzinach są otwarte (tam każdy kościół jest otwarty w innych godzinach). Bez tego można szybko zwariować. Nam, pomimo dobrego przygotowania, wszystko się i tak mieszało.
Napiszę tutaj tylko o paru miejscach spośród wszystkich tych, które udało nam się zwiedzić. 

San Luigi dei Francesi 

Kościół św. Ludwika Króla Francji znajduje się blisko Piazza Navona. To, co absolutnie trzeba zobaczyć to kaplica poświęcona św. Mateuszowi. Znajdują się tutaj trzy wspaniałe obrazy Caravaggia. 
 
Św. Mateusz i anioł

Powołanie św. Mateusza


Męczeństwo św. Mateusza

 
Dla mnie zobaczyć te obrazy na żywo (znając je tylko z podręczników do historii sztuki) to było niesamowite przeżycie. 

Caravaggio - autor obrazów, był twórcą ciekawym i kontrowersyjnym. Na przełomie XVI i XVII w. jego malarstwo było zupełnie nowatorskie i wywarło ogromny wpływ na jego następców. Nikt wcześniej w ten sposób nie malował. Mówię tutaj o silnych kotrastach światłocieniowych, dynamice kompozycji i charakterystycznym ciemnym tle, z którego wyłaniają się oświetlone postacie. Co jest zatem kontrowersyjnego w malarstwie Caravaggia? Chodzi między innymi o to, że przedstawiał Świętych na swoich obrazach tak jak zwykłych ludzi: nie zawsze byli urodziwi, mieli spracowane ręce, brudne stopy... itp. Dla ludzi żyjących w tamtych czasach było to niedopuszczalne i oburzające. Ponadto malarz wiódł życie burzliwe i często popadał w konflikty. W trakcie jednej bójki, zabił młodego człowieka (podobno nieumyślnie), po czym musiał uciekać z miasta przed wymiarem sprawiedliwości... Więcej historii z jego życia polecam jeszcze doczytać (a jest tego sporo). 

Bazylika Santa Maria del Popolo

Sama budowla w swojej formie jest raczej oszczędna ale dzieła, które tam znajdziemy są najwyższej klasy. Czasem nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Na przykład dwa słynne obrazy Caravaggia schowane były nieco w jednej z bocznych kaplic. Dobrze, że wiedziałam gdzie ich szukać bo łatwo możnaby było je ominąć. 

 

Kaplica z obrazami Caravaggia po lewej i prawej stronie.

Po lewej: Ukrzyżowanie św. Piotra a po prawej: Nawrócenie św. Pawła

 
Jednym z najwspanialszych miejsc w Bazylice jest zaprojektowana przez Rafaela kaplica Chigi.
 

Kaplica Chigi. 
Bernini jest autorem rzeźb znajdujących się w kaplicy. To nasza ulubiona...  


Santa Maria della Pace 

Mały, barokowy kościół Matki Bożej Królowej Pokoju można odnaleźć w wąskim zaułku blisko Piazza Navona.
 



Wewnątrz możemy podziwiać freski Rafaela.
 

Panteon 

Ta ogromna budowla robi ogromne wrażenie, które trudno opisać. Jest to starożytna świątynia (poświęcona wszystkim rzymskim bogom), która wspaniale zachowała się aż do czasów obecnych. W VII w. świątynia została przekształcona w kościół katolicki.
 

Panteon na Piazza della Rotonda.
 
Do okrągłego wnętrza wchodzi się przez ogromny portyk (to ten przedsionek z kolumnami). Nad całością dominuje imponująca, betonowa kopuła (ponoć największa tego typu na świecie) a w środku panuje półmrok, który nadaje temu miejscu niesamowitą atmosferę. Byliśmy oczarowani.   


Il Gesu

Kolejny raz zostałam porażona ogromem budowli, którą znałam już wcześniej tylko z książek. Proszę tylko spojrzeć i porównać z wielkością człowieka. 

 

Il Gesu (Kościół Najświętszego Imienia Jezus). Kwintesencja baroku. Stanowił wzór dla wielu kościołów barokowych w całej Europie. Nawet w Krakowie można znaleźć jego "naśladowcę".
 
Wnętrze kościoła jest niesamowicie bogate, ociekające wręcz przepychem i wszelkimi dekoracjami. Muszę kiedyś odwiedzić to miejsce jeszcze raz i obejrzeć wszystko na spokojnie bo tego wszystkiego jest za dużo i człowiek nie jest w stanie wszystkiego przyswoić od razu. 
 

Lustro, dzięki kóremu można lepiej dostrzec przepiękne freski wykorzystaliśmy chętnie do zrobienia sobie zdjęcia... Malowidła stworzył Il Baciccio. Zostały tak wkomponowane w konstrukcję sklepienia aby zmylić ludzkie oko, które już potem nie wie co zostało wyrzeźbione a co namalowane.
 


Santa Maria della Vittoria
 

Kościół co prawda niewielki ale ilość dekoracji ogromna. Tym co przyciąga tutaj rzesze turystów to wspaniała rzeźba Berniniego. 
 

Ekstaza św. Teresy to jedna z najwybitniejszych rzeźb Berniniego. Poza techniczną doskonałością, np. w odzwieciedleniu pomiętych szat, przedstawienie w niesamowity sposób oddaje emocje wyrzeźbionych postaci. Św. Teresa uchwycona została w momencie ekstatycznej wizji, gdzie anioł przebija jej serce włócznią. Jest to dla niej jednocześnie ogromny ból jak i niebywała przyjemność obcowania z Bogiem. Tak swoją wizję opisywała św. Teresa z Awila a Bernini wiernie oddał ten niezwykły stan. Oczywiście, dzieło wywołało mnóstwo kontrowersji (jak często się zdarza) bo według niektórych, półnagi anioł jest zbyt wyuzdany a cała scena tak zmysłowa, że przywodzi na myśl bardziej rozkosz cielesną niż duchową.


Bazylika św. Jana na Lateranie

To najważniejszy rzymski kościół, zaraz po Bazylice św. Piotra. Zanim jeszcze Watykan został rozbudowany, tutaj właśnie urzędowali papieże. Nie będzie to dla nikgo na pewno wielkim zaskoczeniem, kiedy powiem, że Bazylika jest gigantyczna.
 

Omnium Ecclesiarum Urbis et Orbis Mater et Caput – Matka i Głowa Wszystkich Kościołów Miasta i Świata. Tak głosi napis umieszczony na Bazylice.  



Takich panów z karabinami można spotkać praktycznie przy każdym ważniejszym obiekcie oraz na każdej stacji metra. Włosi widocznie wzmogli swoją czujność po ostatnich, tragicznych zamachach w Paryżu. Wcale się temu nie dziwię.

 
Starożytny Rzym

Spacer po najstarszej części Rzymu rozpoczęliśmy od Palatynu. Jest to bardzo istotne w tej historii, tak samo jak to, że dzień w którym wybraliśmy się na zwiedzanie był dniem darmowym. W pierwszą niedzielę każdego miesiąca, można bezpłatnie zwiedzać większość muzeów (ale nie dotyczy to Muzeów Watykańskich). 

Bilet wstępu obejmuje zwiedzanie Palatynu, Forum Romanum i Koloseum. Jeżeli ktoś nie chce stać w gigantycznych kolejkach do wejścia, musi kupić wcześniej bilet przez internet. Inaczej jest w przypadku dnia darmowego, gdzie biletu nie da się kupić. Wtedy trzeba wczesnym rankiem zacząć od Palatynu, gdzie nie tworzą się (jeszcze) kolejki. 

Przy wejściu dostaliśmy bilety, które umożliwiają przejście przez bramki. 

Palatyn
 

Przepiękny, niedzielny poranek. W sam raz na leniwy spacer po wzgórzu. 

Przyjmuje się, że właśnie na wzgórzu palatyńskim miało miejsce założenie miasta w 753 r. p.n.e. przez legendarnego Romulusa. Niektóre ślady wskazują jednak, że ludzie osiedlili się tutaj jeszcze wcześniej (ok. 1000 r. p.n.e.) 
W późniejszych wiekach na Palatynie swoje siedziby zakładali patrycjusze - najbogatsi mieszkańcy Rzymu, później zaś rezydowali tutaj cesarze. Wzgórze mieściło w swoim obrębie wielkie wille i ogrody, po których niestety dzisiaj już niewiele zostało. Wtedy trzeba nieco uruchomić swoją wyobraźnię i spacer po tym rozległym, malowniczym terenie może być na prawdę intrygujący. 

 

Widok z Palatynu na Łuk Konstantyna i Koloseum. Mimo wczesnej pory, kolejki do wejścia już ciągną się kilometrami.     
  

Stadion Palatyński. Na podłużnej arenie odbywały się wyścigi rydwanów. Budowla zbudowana została za czasów Domicjana i była częścią całego, olbrzymiego kompleksu pałacowego należącego do tego cesarza.  
 

Forum Romanum
 

Widok z Palatynu na Forum Romanum.

 
Centrum i główny ośrodek życia publicznego w starożytnym Rzymie. Do dziś można oglądać pozostałości po licznych świątyniach, bazylikach, sklepach (tzw. tabernach) i wielu innych budowlach skupiających społeczeństwo rzymskie. Oglądając ruiny, można sobie wyobrazić jak niesamowicie musiało wyglądać to miejsce w czasach świetności. 
Na zwiedzenie całego Palatynu i Forum Romanum przeznaczyliśmy parę godzin choć i tak w ogóle nie zagłębialiśmy się szczegółowo w historię każdego obiektu napotkanego po drodze. Nie wystarczyłoby nam ani czasu, ani energii.
 

Pod Łukiem Tytusa. Widok w stronę Forum Romanum. Pięknie prezentuje się Łuk Septymiusza Sewera.  


Tak właśnie wygląda fotografowanie zabytków. Zawsze ktoś czai się z boku, że władować się w kadr. Po prawej piękny fragment z kolumnami, z lewej zaś Ołtarz Ojczyzny (jednocześnie pomnik Wiktora Emanuela II) widziany od tyłu. Jest to jedna z najbardziej znienawidzonych przez krytyków budowla, uważana przez wielu jako synonim kiczu. 

 
Koloseum

Tego miejsca z pewnością nikomu przedstawiać nie trzeba. 

 

Gigantyczna kolejka prowadząca do Koloseum (wijąca się dookoła) mogłaby nas zniechęcić do wejścia... ale przecież mieliśmy już bilety (opłaciło się zacząć zwiedzanie od Palatynu wcześnie rano). Nie wiedzieliśmy jednak dokładnie, w którym miejscu moglibyśmy wejść. Zatrzymaliśmy się przy pierwszym lepszym, gdzie widniał napis, że tutaj mogą wchodzić grupy zorganizowane. Kolejki w tym miejscu nie było w ogóle, więc stwierdziliśmy, że może spróbujemy dostać się tędy do środka. Po paru sekundach przyczepił się do nas pseudoprzewodnik, który twierdził, że po promocyjnej cenie (15 euro) może nas wprowadzić bez czekania w kolejce. Pogardziliśmy jednak tą wspaniałą ofertą. Bez problemu i bez jakiegokolwiek czekania, weszliśmy bramą przeznaczoną dla wycieczek. Ochroniarze spytali się nas tylko, czy mamy bilety, sprawdzili czy nie wnosimy w plecaku bomby... i już byliśmy w środku. 
 

Miejsce niesamowite i straszne zarazem. Niesamowite jest to, że przez 80 bram na stadion mogło wejść szybko i sprawnie nawet 50 tysięcy widzów. Straszne jest to, że po wielu dniach igrzysk cała podziemna część Koloseum (dziś widoczna dla zwiedzających) była zapełniona ciałami poległych ludzi i dzikich zwierząt. I wszystko to dla uciechy licznej gawiedzi. 

 
Na zakończenie


Pomimo wszelkich wspaniałych wrażeń jakie Rzym oferuje, jest to niestety miasto bardzo brudne i zaśmiecone. Przecież nie może być zbyt różowo. Dodatkowo, trzeba tam przede wszystkim uważać na dosyć agresywny ruch uliczny. W niektórych momentach miałam wrażenie, że panuje tam prawo dżungli, gdzie znaki i sygnalizacja świetlna to tylko rzecz umowna a przy przechodzeniu przez pasy, kierowcy udają, że cię nie widzą. Po paru dniach można się jednak przyzwyczaić.
Wszystkie niedogodności rekompensują wspaniałe widoki, zabytki i... włoskie jedzenie, które po prostu uwielbiam. A w drodze powrotnej przepiękne widoki na góry. Żyć nie umierać. 
 



Na koniec widok na Tatry. 

   
Serdecznie polecam: http://zagubieniwrzymie.com/ dla tych, którzy chcą poczytać o Rzymie oraz dla wszystkich planujących podobną wycieczkę!




  

 


  

 
 
1 Comments:
Davide
#1
February 14th, 2016 3:55 pm
Świetnie napisane, rewelacyjnie uchwycone :-)
Gratuluję udanej wycieczki i ciekawej fotorelacji :-)
Pozdrawiam
Leave a Comment
* Name
* Email (will not be published)
*
* Enter verification code
* - Reqiured fields
 
Older Post Home Newer Post
                                                                                                                                                                                                                             
Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak
Spacer po Zgierzu
"Stachuriada" - plakat.
Pierwsze wakacje z bliźniakami
Kącik dla bliźniaków
(Narko) Szydełko
Listopadowy Berlin
"Zaćmienie" - Paleta.
Jaki kolor ma morze?
Pani W nad polskim morzem
Lato - Pejzaż malowany Ziemi Łódzkiej.
Rowerem dookoła Zalewu Sulejowskiego
Jak to się robi? Część 2: Linoryt
Beskid Mały: Drwale i jaskiniowcy.
Wystawa Stowarzyszenia Artystów "Młyn" we Włocławku
Smreczyński
Jak to się robi? Część 1: Skarpetki
Słoiczkowy upgrade
Epic Love
ROMA (04-06.XII.2015)
Mountains Lover
Jak zorganizować wesele... i nie wydać fortuny
Ekspresji i liryki ciąg dalszy
Tatry Zachodnie 4-6.IX.2015
Beskid Niski (2014) czyli...
Viva L'Italia! Part 2
Dzień w którym zostałam Panią W. (27.06.2015)
Viva L'Italia! Part 1