PANI W.

HomeO mnieKontakt
 
Kącik dla bliźniaków
September 2nd, 2017 10:04 pm     A+ | a-


Ten tekst miałam na myśli już dawno temu – jeszcze w trakcie ciąży, kiedy kompletowałam wyprawkę dla maluchów. Mimo dużego zaangażowania w wicie naszego gniazdka, większość ciąży przespałam (dosłownie) i nie wszystko udało się zrobić na czas... a potem wcale nie było lepiej. Chłopaki pojawili się na świecie i tym bardziej ciężko było zagospodarować choć chwilę wolnego. Dlatego właśnie teraz przedstawiam efekty przygotowań pokoju dla bliźniaków. Choć ciężko to nazwać to pokojem. To bardziej kącik dla dzieci, który z racji małego metrażu naszego mieszkania, znalazł się w sypialni. O dziwo, wszystko się zmieściło! Ważne jest też to, że nie wymagało to dużych nakładów finansowych.

 

Najważniejsze – łóżeczko.
U nas jest to naprawdę wyjątkowy mebel. Krąży w naszej rodzinie już od bardzo dawna i sama w nim spałam jako dziecko. Łóżeczko jest drewniane i zupełnie zwyczajne tylko nieco odnowione parę lat temu i pomalowane na niebiesko przez wujka (wtedy jeszcze dla innych dzieciaków z rodziny). Wygląda pięknie i nikt inny takiego nie ma! Co najlepsze, w piwniczno - garażowych odmętach mojego domu rodzinnego znalazło się drugie, prawie takie samo (teraz również niebieskie dzięki mojemu tacie) i teraz czeka na moment, kiedy chłopaki przestaną się mieścić w jednym.

Podobnie sprawa wygląda z małą komodą na ubranka dziecięce. Też jest to stary mebel, który został odnowiony i pomalowany przez mojego tatę. Na komodzie został umieszczony „przebieraczek” (jak to nazwał Pan W) czyli dmuchana podkładka do przewijania z Ikei (29,99 pln).

 

Teraz trochę z innej beczki a mianowicie efekty mojej „terapii zajęciowej” z okresu ciąży, czyli... elementy dekoracyjne.
Po pierwsze: własnoręcznie wykonane kule świetlne (Cotton Ball Lights).

 

Do zrobienia takich kulek potrzebne są m.in. baloniki, kolorowa włóczka bawełniana i klej wikol. 

 
Trochę niepotrzebnie się na to napaliłam. Myślałam, że sporo zaoszczędzę i będę miała mnóstwo frajdy robiąc taką ozdobę sama. Co prawda oryginalne Cotton Ball Lights są faktycznie drogie ale okazało się, że teraz wszędzie jest mnóstwo podobnych i dużo tańszych (np. w Biedronce lub Pepco). Tak naprawdę za cenę materiałów, które użyłam, mogłabym kupić gotowy produkt. Poza tym praca nad tymi kulkami była nieco czasochłonna. Ale nie ma tego złego, wyszło całkiem ładnie. Jakby ktoś też chciał spróbować, to w internetach jest mnóstwo filmików instruktażowych.
I jeszcze jedna sprawa. Nie polecam wieszać takich rzeczy na łóżeczku dziecięcym. Może nie jest to jakoś szczególnie dla dzieci niebezpieczne ale za to bardzo przeszkadza. Szybko się tych kulek pozbyłam z tego miejsca bo przy każdej czynności strasznie zawadzały.

 

Kolejną rzeczą, którą zrobiłam były szydełkowe chmurki.
Pisałam już wcześniej o manii szydełkowej, w którą wpadłam jakiś czas temu: http://www.paniwalczak.pl/?pid=65.
Na dodatek zaczęłam przeglądać Pinterest'a pod kątem ozdób szydełkowych i dostałam oczopląsu od ilości wzorów i przykładów tego, co można szydełkiem wykonać. Oczywiście na początku chciałam zrobić wszystko po kolei, w końcu jednak niewiele zdążyłam. Udało mi się zrobić chmurki z kroplami wody (które Pan W. złośliwie nazwał kokonami Obcego). Faktycznie, może nie wygląda to idealnie, tak jak w internetach, ale zawsze coś.

 



 
Mimo naprawdę małego pomieszczenia, wszystko udało się zgrabnie pomieścić. Dodatkowo, na osłonie kaloryfera znalazło się miejsce na lampkę nocną, pieluszki i inne przybory do pielęgnacji. I wszystko jest pod ręką! 
 

Przed nami kolejne wyzwanie: wstawienie drugiego łóżeczka. Już niedługo... 
 

 
I jest! Zmieściło się! I nadal jest dojście do szafy... minimalne co prawda ale jest! 


 
No comments posted...
Leave a Comment
* Name
* Email (will not be published)
*
* Enter verification code
* - Reqiured fields
 
Older Post Home Newer Post
                                                                                                                                                                                                                             
Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak
"Stachuriada" - plakat.
Pierwsze wakacje z bliźniakami
Kącik dla bliźniaków
(Narko) Szydełko
Listopadowy Berlin
"Zaćmienie" - Paleta.
Jaki kolor ma morze?
Pani W nad polskim morzem
Lato - Pejzaż malowany Ziemi Łódzkiej.
Rowerem dookoła Zalewu Sulejowskiego
Jak to się robi? Część 2: Linoryt
Beskid Mały: Drwale i jaskiniowcy.
Wystawa Stowarzyszenia Artystów "Młyn" we Włocławku
Smreczyński
Jak to się robi? Część 1: Skarpetki
Słoiczkowy upgrade
Epic Love
ROMA (04-06.XII.2015)
Mountains Lover
Jak zorganizować wesele... i nie wydać fortuny
Ekspresji i liryki ciąg dalszy
Tatry Zachodnie 4-6.IX.2015
Beskid Niski (2014) czyli...
Viva L'Italia! Part 2
Dzień w którym zostałam Panią W. (27.06.2015)
Viva L'Italia! Part 1